Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > 40 sekund dla dziecka?

40 sekund dla dziecka?

2011-10-30 isz

fot. za www.sxc.hu.html
 fot. za www.sxc.hu
Chwile spędzone z dzieckiem - bezcenne! No właśnie, drodzy tatusiowe, ile czasu tak naprawdę przeznaczacie dla swoich pociech? TAK NAPRAWDĘ, to znaczy gdy jesteście cali dla dziecka, czyli nie rozmawiacie "przy okazji" przez telefon, nie sprawdzacie maili, nie oglądacie jednym okiem telewizji…

Ojcowie w Wielkiej Brytanii zapytani o czas spędzany z dzieckiem odpowiedzieli, że zajmuje im to średnio pół godziny dziennie. To i tak słaby wynik, a do tego nieprawdziwy. Brytyjscy naukowcy go zweryfikowali. Przebadali 1729 rodzin - zainstalowali ojcom mikrofony i dokładnie mierzyli czas, w którym nie mężczyźni nie robili nic innego, tylko bawili się z dzieckiem. I co się okazało? Statystyczny brytyjski tato ze swoja pociechą spędza niecałą minutę dziennie, a dokładnie 40 sekund! To mniej więcej tyle, co jedna reklama w telewizji.

Ciekawe, jak w takim badaniu wypadliby polscy tatusiowie. Z kolei badania przeprowadzone przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju - OECD wśród pracujących mam wykazały, że Polki każdego dnia poświęcają dzieciom ponad godzinę. I nie chodzi tu tylko o zabawę, ale o szeroko rozumianą opiekę - karmienie, zmiana pieluch, pomoc przy odrabianiu lekcji itp. Na tle innych krajów rozwiniętych i tak nasze mamy wypadły słabo. Najwięcej czasu dla dzieci, bo ponad 2 godziny, mają Amerykanki i Australijki.

Cytowane wyniki dotyczą statystycznej matki i statystycznego ojca, są wiec jakimś uogólnieniem. A gdyby tak odnieść te dane do siebie i własnego życia. I tak szczerze, z ręką na sercu przez tydzień przeprowadzić test we własnej rodzinie. Z pewnością wynik mógłby nas zaskoczyć (tylko czy pozytywnie…).

Drodzy ojcowie, warto przy okazji zadać też sobie pytanie, o przyczyny takiego stanu rzeczy. Czy rzeczywiście powodem tego, że nie spędzacie z dziećmi zbyt dużo czasu, jest intensywność pracy zawodowej? Czy może ciągle jeszcze chodzi tu o hołdowanie pewnemu modelowi rodziny przeniesionemu z minionej epoki (tato ciężko pracuje i ma prawo być zmęczony, a od spraw dzieci jest mama - nieważne, czy pracująca, czy nie).

Z drugiej strony można by też się zastanowić, ile właściwie tego czasu należałoby przeznaczyć dzieciom, żeby wszyscy członkowie rodziny byli zadowoleni i usatysfakcjonowani. I tu pewnie propozycje dzieci, mam i ojców znacznie by się od siebie różniły. Jedni ciągle czują niedosyt, a drudzy mają wyrzuty sumienia, że tego niedosytu nie są w stanie zaspokoić. I bądź tu mądry! Ano bądź - Arystoteles radzi zastosować zasadę złotego środka. Może zadziała?
  





Komentarze